Refleksja na 1-szy i 2-gi, 3-ci i 4-ty tydzień Adwentu 2020

Wieniec adwentowy

Wieniec adwentowy przemawia do nas poprzez zapaloną pierwszą świecę.

Ta płonąca świeca dzieli się z nami swoim światłem w ciszy i nieustannie, wręcz bardzo cierpliwie.

Wzywa nas w ten sposób do spokojnego i cierpliwego podejmowania naszych codziennych obowiązków.

Płonąca świeca to także symbol czuwania i modlitwy. Nasza codzienna aktywność rozpoczynamy od zapalenia światła.

Bez światła niemożliwa jest nasza praca i codzienne życie. Płonąca świeca wzywa nas, abyśmy każdego dnia rano zapalili światełko naszej porannej modlitwy.

Taki poranny kontakt z Bogiem oświetla nasze serce i umysł, oświetla nasz dzień i to co on przynosi.

Wreszcie obserwując codziennie tę pierwszą płonącą świecę adwentową dostrzeżemy, ze się zmniejsza, stapia.

Oddaje część siebie, aby świecić. Poprzez to stawia nam pytanie: co my oddamy, aby nasze serca stały się mniej ociężałe, bardziej lekkie w relacji do Boga i do bliźnich?

Druga zapalona świeca w wieńcu adwentowym!

Czy płonie we mnie światło wiary?

Czy widzę wydarzenia mego życia w świetle prawdy o istnieniu Boga? Piękny poranek zimowy i mroźny jest darem od Ojca niebieskiego. Przykrość od kolegi okazją do zniesienia cierpienia za wzorem Jezusa.

Czy płonie we mnie światło nadziei?

Przed mną chwila próby, czy ufam, że Bóg pomoże i czy o tę pomoc proszę i jej oczekuję? Gdy czuje się duchowo słaby, czy przyjmuję sakramenty święte: sakrament pokuty i Komunię św. aby się umocnić? Czy ufam ufam, że czas trudności się skończy! Czy proszę o cierpliwość i wytrwałość w chwili trudnej?

Czy płonie we mnie światło miłości ku Bogu i ku ludziom? Co zrobiłem z miłości ku Bogu? Co zrobiłem z miłości ku ludziom? Czy rozważam dobroć i miłość Boża wzgledem siebie samego?

Trzecia zapalona świeca w wieńcu adwentowym!

Czy płonie we mnie światełko nadziei? Wśród wszystkich zawirowań, chaosu informacyjnego, rozpalonych emocji, które budzą lęk i obawy czekamy, aby przeżyć bliskość Boga!

Pytanie o nadzieję pojawia się po raz kolejny ale ona jest bardzo ważna bo nadzieja daje nam silę do pokonywania trudności. Dziś w czasie rorat postać św. Matki Teresy z Kalkuty uświadomiła mi na nowo, że nadzieja rodzi się podczas Mszy św. i podczas adoracji Najświętszego Sakramentu.

Bliskość Boga jest tak daleko od nas jak daleko jest kościół i tabernakulum z Najświętszym Sakramentem.

Czwarta zapalona świeca w wieńcu adwentowym!

Zależymy od światła! Bez światła nie ma wzrostu roślin, nie damy rady czytać książek, potykamy się o wyboje i schody. Zależymy nie tylko od światła ale też od praw przyrody. Kierowca i każdy człowiek musi się liczyć ze śliska droga, śliskim chodnikiem. Zależymy od innych, wystarczy grypa i gorączka, obecnie covid a okazuje się, że bez pomocy innych nie przeżyjemy. Zależymy w naszym istnieniu od innych. Zależy przed wszystkim od Boga. To On nas stworzył, to On nam przebacza grzechy, to On o nas się troszczy!  Ale Bóg zniża się do naszego poziomu, liczy na naszą szlachetność i chce zależeć od nas. Dziecię Jezus prosi o zaopiekowanie się Nim.