Pamiętajmy o misjonarzach!

DSC_3324

Dziękuję za wielkie serce Niepołomiczan

Rozmowa z o. Franciszkiem Meusem, paulinem, pracującym na misjach w Afryce.

Już dwadzieścia lat pełni Ojciec posługę w Kamerunie. W tym czasie odwiedził Ojciec cztery razy Niepołomice. Jak to możliwe, że misjonarz z Afryki, ostatnio co dwa lata gości w naszym mieście?

Pochodzę z Nowego Prokocimia w Krakowie. W czasie kiedy kształtowało się moje powołanie zakonne, w naszej parafii pw. Miłosierdzia Bożego pracował jako wikary ks. Stanisław Mika, obecny proboszcz parafii pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników w Niepołomicach. Należałem do Oazy, którą prowadził ks. Stanisław Mika. Nasza znajomość trwa. Ksiądz proboszcz, zawsze kiedy jestem na urlopie w Polsce, zaprasza mnie do Niepołomic. Podczas poprzednich wizyt głosiłem w jedną z niedziel kazania. Zawsze jestem wdzięczny za wielkie serce, które dla misji okazują Niepołomiczanie. Podczas mojego pobytu w tym roku nie głosiłem kazań, ale Niepołomice odwiedziłem, aby spotkać się z ks. Stanisławem.

Na czym polega Ojca praca?  

– Pierwsze siedem lat pracowałem w parafii na południowym wschodzie Kamerunu, w 15-tysięcznym miasteczku Bélabo. Potem zostałem skierowany na misje w mieście Ayos. Teraz ponownie, od listopada zeszłego roku posługuję w Bélabo. Tutaj w parafii pw. św. Augustyna, która istnieje już 48 lat, obecnie  priorytetem jest budowa kościoła, przerwana siedem lat temu z różnych względów w tym z  braku funduszy. Świątynia jest obecnie wzniesiona do wysokości trzech metrów. W przyszłości planujemy wybudować też salki katechetyczne, które będą służyć spotkaniom dla  chóru oraz wykorzystane zostaną dla działalności prowadzonej w parafii szkoły wieczorowej. Dzięki niej wiele osób ma możliwość  skorzystania z korepetycji, po to, aby zdobyć lepsze wyniki podczas egzaminów na poszczególnych etapach nauczania. Wykształcenie to szansa na godne życie. Obecnie korzystamy z kaplicy, która mieści około 400 osób.

Jakie są kolejne plany?

W przyszłości chcielibyśmy wybudować też w Bélabo sanktuarium Maryi Matki Życia. Dlatego już blisko pół wieku temu zostaliśmy zaproszeni do Kamerunu jako Paulini. Dziś nie żyjący już abp Lambert van Heygen zaprosił paulinów z Czarną Madonną aby zawitali na Czarnym Lądzie. Jednak, aby myśleć o budowie sanktuarium najpierw potrzeba powołań. Ogromną radością napawa fakt, że pierwsi dwaj paulini kameruńscy w tym roku złożyli wieczyste śluby zakonne i zostali diakonami, a w przyszłym roku zostaną wyświęceni na kapłanów. Obecnie uczą się w paulińskim seminarium na Skałce w Krakowie. Aby stworzyć nową odrębną wspólnotę paulińską w Bélabo potrzeba ludzi.

Wcześniej przez 12 lat posługiwał Ojciec w miejscowości Ayos.

Na naszej misji mieliśmy kościół, przychodnię, przedszkole, a także szkołę katolicką, z której jestem bardzo dumny. Gdy podjąłem tam posługę, przedszkole i szkoła liczyły łącznie 350 dzieci. Dzisiaj dla porównania jest to liczba ponad tysiąca uczniów. Kameruńczycy bardzo chętnie zapisują dzieci do naszej szkoły, mimo że muszą ponieść drobne opłaty na jej utrzymanie. W klasach było nawet po 175 dzieci, co jest nie do pomyślenia w europejskich realiach. Mimo takich warunków nasza szkoła od dziesięciu lat regularnie była najlepsza na 40 szkół w całym naszym regionie, jeśli chodzi o wyniki nauczania. Dzięki wsparciu finansowemu również mieszkańcom Niepołomic udało nam się stworzyć lepsze warunki nauczania. Zbudowaliśmy dwanaście nowych klas w trzech piętrowych budynkach. Rozbudowa pozwoliła na utworzenie mniej licznych klas.

Ilu katolików żyje w Kamerunie?

W Kamerunie mieszka 20 milionów ludzi, z czego ponad 5 milionów to katolicy. Kościół zajmuje się też edukacją, leczeniem ludzi. W niemalże każdej katolickiej parafii działają ośrodki zdrowia. Nie mamy żadnych dotacji państwowych, nasza misja możliwa jest dzięki wsparciu dobrych ludzi, w tym przede wszystkim z Polski. Misjonarze starają się aktywować mieszkańców. Na przykład w naszej parafii w Ayos założyliśmy plantację palm oleistych. To daje ludziom perspektywę własnego utrzymania. Przy tamtejszej paulińskiej parafii Siostry Opatrzności Bożej prowadzą też szkołę dla dziewcząt z ulicy. Uczą je szycia i haftu, by w przyszłości godną pracą mogły zarobić na utrzymanie. Ci, którzy widzą naszą działalność, przychodzą i proszą o chrzest dla siebie i dla swoich dzieci. Ukazujemy Chrystusa poprzez dobre czyny, i to przynosi obfite owoce ewangelizacyjne

Dziękuję za rozmowę

MB

Każdy kto chce wesprzeć finansowo dzieła podejmowane na misjach przez o. Franciszka Meusa może to uczynić poprzez wpłatę na konto:

Kuria Generalna Zakonu św. Pawła I Pustelnika

26 1020 1664 0000 3502 0185 8554

PKO BP SA

Z dopiskiem: Misje Paulińskie w Kamerunie

 

Tagi: